Cześć! Za namową przyjaciółki (Paula z land-of-bliss) i po długich rozmyślaniach założyłam ten blog. Bardzo dawno nie pisałam czegoś takiego, ale liczę, że szybko się w tym odnajdę. Tematyka będzie zdecydowanie ogólna, lifestylowa - pojawią się inspiracje wnętrzarskie, kosmetyki i moje opinie o nich, sprawdzone przepisy, na pewno też będą ulubieńcy - niekoniecznie kosmetyczni.
Dzisiaj chciałabym przedstawić moich nowych towarzyszy pielęgnacyjnych, których zakupiłam w Bioarp - to moje drugie zamówienie z tego sklepu, o wcześniejszym na pewno jeszcze wspomnę! Jak widać, blog dopiero startuje, więc chyba nie muszę dodawać, że wpis nie jest wynikiem żadnej współpracy i zapłaciłam za wszystkie produkty :)
Opowiem o moich pierwszych wrażeniach, szczegółowe informacje o każdym produkcie znajdą się w recenzjach, jak już sobie trochę tych cudeniek poużywam :)
Od lewej:
- Planeta Organica - HM - oczyszczający fito żel do mycia tłustej i mieszanej skóry - japońska biała herbata, organiczny zmydlony olej z ryżowych otrąb
Pierwsze wrażenia: zapach bardzo delikatny, ledwie wyczuwalny. Buzię myje się miło, żel pieni się wystarczająco dobrze. Zmyłam bez problemu tusz do rzęs, chociaż nie tarłam zbyt długo, więc jeszcze nie umiem jednoznacznie stwierdzić, czy nie piecze przy kontakcie z oczami.
- Organic Therapy - żel pod prysznic - poranna energia - organiczny olej z brazylijskiej kawy
Pierwsze wrażenia: zapach dość intensywny, pachnie taką świeżą, jakby niepaloną kawą, całkiem przyjemnie. Wygląda na to, że będzie wydajny, pompka dozuje niewielkie ilości, więc nie przesadzimy, a wystarcza na wypucowanie całego ciałka :) Po umyciu się skóra jest miękka i wyczuwalnie oczyszczona.
- Planeta Organica - szampon fiński - do włosów osłabionych i wrażliwej skóry głowy - malina moroszka, bylica pospolita
Pierwsze wrażenia: muszę przyznać, że tego szamponu byłam bardzo ciekawa, szczególnie tego, jak moje włosy będą wyglądały przed nałożeniem odżywki. Do tej pory po większości szamponów były po prostu suche, bardzo nieprzyjemne w dotyku. Po użyciu tego szamponu zdecydowanie takie nie są, myślę, że z powodzeniem dałoby się je rozczesać nawet bez użycia odżywki. Zapach wyczuwalny, ale delikatny.
- Natura Siberica - naturalny balsam do włosów mocno zniszczonych I farbowanych – głęboka odbudowa i odżywienie – malina moroszka, dzika leśna mięta, dzika róża
Pierwsze wrażenia: zdecydowanie najwięcej oczekuję od tego produktu i chyba się nie zawiodę! Zapach boski, trochę jak herbata truskawkowa lub guma malinowa. Konsystencja gęsta, nie trzeba dużo, nawet na moje długie włosy. Nie zawiera silikonów, więc uczucie po spłukaniu nie jest "lustrzane", ale włosy pozostają miękkie i delikatny zapach odżywki czuć nawet gdy już schną. Jeśli komuś silikony nie przeszkadzają, to na pewno z powodzeniem może używać drogeryjnych odżywek, u mnie jednak skóra głowy stała się dosyć wrażliwa i wydaje mi się, że eliminując maksimum sztucznych składników trochę jej pomogę.
Wielkie dzięki za poczytanie i zapraszam na stałe!
Magda

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz